Bardzo ważne jest, by pies trafił do weterynarza, kiedy tylko zaczniesz podejrzewać u niego jakiekolwiek problemy z widzeniem. W wielu przypadkach ślepota może być przejściowa, jeżeli tylko na czas zostanie podjęte leczenie. W innych przypadkach pies niedowidzi tylko częściowo, a leczenie pozwala na zachowanie, chociaż częściowego
W jaki sposób mu pomóc? Trzeba poszukać bardzo wrażliwych ludzi, BO SAM NIE PORADZI SOBIE NIGDY! Spróbujcie poszukać wokół siebie, może ktoś go zabierze. Ja też mam problem, nie wiem jak pomóc psiakowi. Na jednej z posesji mieszka średniej wielkości pies zupełnie sam bo jego pan umarł.
Jak pomóc psu, gdy wymiotuje. Pod żadnym pozorem nie zmuszajmy psa do jedzenia. Przyjęcie dodatkowej porcji karmy może jedynie wzmagać wymioty u psa i powodować dalsze jego odwadnianie. Zakazane jest też podawanie wymiotującemu psu ludzkich leków przeciwwymiotnych, które mogą poważnie zaszkodzić zwierzęciu.
Potrącenie psa- sprawca . Dzień dobry. Chciałbym przedstawić moją sytuację i poprosić o kilka rad. Wczoraj (21.01) miał miejsce wypadek, gdzie pies urwal mi zaczep od smyczy i wtargnął pod samochód.
CZESIU - psiak, który trafił do nas z ul. Ściegiennego. Uległ wypadkowi. Czesiu stracił jedną łapkę, niestety nie udało się jej uratować. Mimo tego radzi
Pracownik, który uległ wypadkowi w drodze do lub z pracy powinien niezwłocznie zawiadomić o tym pracodawcę. Dowiedz się, co dokładnie uznawane jest za wypadek w drodze do lub z pracy, kiedy można liczyć na przyznanie 100% wynagrodzenia i czy poszkodowanemu pracownikowi przysługuje odszkodowanie. Definicja wypadku w drodze do/z pracy
Psy zarówno jaki i wilki używają go by sprawdzić, czy są w pobliżu inni członkowie stada. Powody, dla których pies wyje: By wezwać pomoc. By zorientować się, gdzie dokładnie znajdują się inne psy lub wilki. Psy, które są w stresie lub mają jakiś problem po prostu zwykle wołają na pomoc.
33NcQz. zapytał(a) o 17:03 Odpowiedz na pytania , opowiadające o lekturze ,,pies który jeździł koleją". Odpowiesz ? autora książki ,,pies , który jeżdził koleją"/ Do krzyżówki : tam zawiadowca córka autora , z której wydostał się kupić Lampo za 500 do, , do której powracał Lampo ze swoich podróży. na 1. Jak Lampo ,,odprawiał" odjeżdżające pociągi ? jakieg miasta wybrał się Lampo , kiedy po raz pierwszszy zniknął z Maittiny? był Amerykanin , który chciał kupic Lampo ? wypadkowi uległ lampo w miejscowości Paola? zaopiekował się Lampo po wypadku? postanowił zrobić zawiadowca , kiedy jego przełożony polecił mu usunąćpsa ze stacji ? naczelnik z dyrekcji kolejwej zgodził się , aby Lampo na zawsze pozostał u zawiadowcy z Marittiny? Lampo : Wstęp , rozwinięcie , zakończenie.(Parenaście zdań.) Odp. pełnym zdaniem !
„Zapewnia mi spokój i bezpieczeństwo. Jest moim aniołem stróżem, najbliższą mi osobą, ciepłą, wyrozumiałą, życzliwą”, powiedział w jednym z wywiadów Janusz Gajos (82) o swojej żonie Elżbiecie. Są razem od ponad 30 lat. „Trwam w stabilnym związku. Udowodniłem, że się nadaję. To było wszystko, do czego dążyłem”, dodał aktor. Dla żony Gajos po latach uzależnienia rzucił palenie i zaczął dbać o zdrowie. Ona dla niego zrezygnowała z pracy, zajęła się jego karierą i stworzyła mu prawdziwy, ciepły dom. „Pokonując kolejne życiowe etapy, dotarłem wreszcie do ideału. Do kobiety, która była mi przeznaczona. To na nią, na moją Elżbietę, czekałem całe życie”, wyznał aktor, który Elżbietę poznał, gdy był już po trzech nieudanych małżeństwach. Do czterech razy sztuka Czwórka to szczęśliwa liczba dla Janusza Gajosa. Czwarta żona okazała się „tą jedyną”. Do łódzkiej Filmówki dostał się za czwartym podejściem, a na czwartym roku studiów przyjął rolę Janka Kosa w serialu „Czterej pancerni i pies”, która przyniosła mu wielką sławę i sympatię Polaków. Podczas produkcji telewizyjnego hitu uległ wypadkowi, najechała na niego ciężarówka, na miesiąc trafił do wrocławskiego szpitala. Tam poznał laborantkę Zoję, w której zakochał się niemal od pierwszego wejrzenia. Szybko się pobrali i zamieszkali w Domu Aktora w Łodzi. Niestety Janusza całe dnie nie było w domu, skupił się na karierze, która po „Czterech pancernych...” rozwijała się w szalonym tempie. Zobacz także: Dramatyczna historia Anny Dymnej: tajemnicza śmierć męża i wypadek samochodowy. Przetrwała, a teraz sama niesie pomoc innym ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER Pod nieobecność Gajosa Zoja zaczęła się spotykać z jego kolegą z teatru Andrzejem Herderem, dlatego wkrótce potem jej małżeństwo z Januszem dobiegło końca. Drugą małżonkę, nieżyjącą już aktorkę Teatru Syrena, Ewę Miodyńską, Gajos spotkał w Warszawie, dokąd przeniósł się z Łodzi. Jego koledzy podkreślali, że Ewa była inna niż Zoja – dbała o Janusza i była dla niego nad zwyczaj wyrozumiała. Jednak i to małżeństwo nie przetrwało. „Oboje rozczarowaliśmy się tym związkiem. Ale lepiej rozstać się, niż boksować przez lata”, stwierdził aktor. Potem związał się z realizatorką telewizyjną Barbarą Nabiałczyk, którą odbił aktorowi Tadeuszowi Borowskiemu. Gajos długo rywalizował z kolegą po fachu o serce Barbary, ale to za niego ostatecznie wyszła Nabiałczyk. Kolegom mówił, że po raz pierwszy w życiu walczył o kobietę, bo jak dotąd żenił się z tymi, które jego wybierały... Doczekali się jedynego dziecka aktora, córki Agaty, dziś psycholożki. Początkowo łączyło ich gorące uczucie, ale rozstali się, kiedy Agata miała sześć lat. „Przez lata rodzice żyli jak pies z kotem, ale mnie w to nie angażowali. Choć każde dziecko z rozbitej rodziny niesie coś »w plecaku«. Nie mogę narzekać, że nie było przy mnie tatusia. Był, kiedy miał być”, opowiadała córka Gajosa w „Na Żywo”. Gdy jej mama zmarła na raka w 2009 roku, relacje Agaty z ojcem bardzo się ociepliły. Dziś Gajos jest świetnym ojcem i dziadkiem dla jej syna Aleksandra. TRICOLORS/East News Po latach aktor ocenił swoje trzy pierwsze małżeństwa jako „znajomości koleżeńskie, które niepotrzebnie nabrały urzędowej mocy”. Dodał, że mężczyzna powinien żenić się dopiero po czterdziestce, kiedy ma już za sobą kawałek życia. On, gdy poznał swoją czwartą żonę, był po pięćdziesiątce... Złapany na wędkę Elżbieta, atrakcyjna, elegancka blondynka o nienagannej figurze, w latach 90. pracowała jako dyrektorka domu kultury w Krakowie. Zapraszała na spotkania autorskie wybitnych artystów. Jednym z nich miał być odtwórca roli Janka Kosa w „Czterech pancernych...”. Jednak aktor długo jej odmawiał, gdy do niego dzwoniła. W końcu Elżbieta przyszła na jego spektakl i zdecydowała się wejść za kulisy, by osobiście poprosić go o spotkanie z wielbicielami jego talentu i... „Wtedy wpadła mi w oko. Zdecydowałem, że albo ta, albo żadna!”, wspominał Gajos. Natomiast Elżbieta, kiedy nieco wcześniej oglądała Janusza w spektaklu Teatru Telewizji, pomyślała wówczas: „Albo taki mężczyzna, albo żaden”, jak opowiadała w jednym z wywiadów. Gdy Elżbieta wróciła z urlopu, zastała w sekretariacie w pracy informację, że Janusz Gajos prosi o kontakt. MIECZYSLAW WLODARSKI/REPORTER Oddzwoniła i już następnego dnia aktor był w Krakowie. Z bukietem róż. „Uległem jej urokowi... Ona zarzuciła wędkę, a ja dałem się na nią złapać”, zażartował w jednym z wywiadów. „Janusz ujął mnie swoją dobrocią, mądrością i wrażliwością”, wspominała Elżbieta. Gajos szybko stracił dla niej głowę. Zaczęło się miłosne szaleństwo, czyli „szczere udawanie, że się jest o wiele lepszym, niż się w istocie jest”, mówił aktor w „Playboyu”. Początki ich związku na odległość nie były łatwe. Elżbieta mieszkała z 10-letnim synem Ryszardem z poprzedniego małżeństwa w Krakowie, a Janusz – w Warszawie. W końcu nie mogli bez siebie wytrzymać. „W momencie gdy uświadomiłam sobie, że jestem w stanie zlikwidować w Krakowie wszystko, co łączyło mnie z miastem, które kochałam, zrozumiałam, że mój związek z Januszem to coś naprawdę poważnego”, opowiadała Elżbieta. Po ponad roku randek Janusz poprosił ją o rękę. Nie wszyscy wróżyli im happy end, bo w środowisku krążyła opinia, że aktor ma słabość do... rozwodów. VIPHOTO/East News Na dobre i na złe Gajos, mimo kilku nieudanych małżeństw, był gotowy dać sobie kolejną szansę na miłość. Po ślubie z Elżbietą nie wszystko jednak układało się po ich myśli. Oboje pracowali tak dużo, że niemal się nie widywali. Nie mieli nawet czasu na wspólny posiłek. „Wyczuwałam, że mąż tego nie akceptuje, ale skoro wcześniej uzgodniliśmy, że każde z nas może robić swoje, nie oglądając się na drugą osobę, konsekwentnie milczał”, wspominała w jednym z wywiadów Elżbieta. W końcu dla dobra małżeństwa zrezygnowała z etatu i została impresario męża. Z klasą kreuje publiczny wizerunek aktora, prowadzi jego kalendarz. Zawodowe ambicje i pragnienia podporządkowała Januszowi. „Moim zdaniem kowalem szczęścia w małżeństwie jest kobieta. Mądre kobiety wiedzą, kiedy ustąpić, a kiedy walczyć o swoje. Jeżeli kobieta ciągnie tylko w swoją stronę, małżeństwo musi ponieść klęskę”, mówiła Elżbieta. Stworzyła Gajosowi prawdziwy dom, jaki pamiętał z dzieciństwa. „Zginąłbym bez Eli. Nie wyobrażam sobie życia bez niej’, powiedział aktor i zdradził, dlaczego to ona prowadzi ich dom i kieruje jego karierą: „Ela jest praktyczną, wzorową poznanianką”. Bartosz KRUPA/East News Za namową żony Gajos zwolnił tempo, przyjmował mniej propozycji zawodowych, rzadziej grał w teatrze. „Umierasz z głodu?”, pytała go Elżbieta, gdy widziała, że za dużo pracuje. Przy niej Janusz zmienił się też jako człowiek. Zanim ją poznał, był zamknięty w sobie i łatwo się denerwował. To Elżbieta dała mu poczucie bezpieczeństwa, dzięki któremu stał się spokojniejszy, bardziej skłonny do kompromisów. „Może dlatego, że z wiekiem łagodnieję”, przyznał aktor. Dzięki żonie rzadziej też zaglądał do kieliszka. „Znam smak alkoholu, wiem, jak działa, ale wiem, że praca z »dopalaczem« zniekształca obraz, który istnieje w naszej wyobraźni. (...) piłem przy różnych okazjach, czasem przesadzałem. Ale nigdy nie myślałem o tym w kategoriach choroby”, wyznał Gajos w „Pani”. Pytany o przepis na małżeńskie szczęście, porównuje relacje między ludźmi do jedzenia. Jest zdania, że „dobra potrawa musi się gotować długo i na wolnym ogniu”. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER Zobacz także: Pamiętacie Morticię z "Rodziny Addamsów"? Grająca ją Anjelica Huston przeżyła prawdziwe piekło Nierozłączni Gajosowie lubią żartować z wzajemnego oddania. Elżbieta z tego, jak pielęgnuje w nim artystę, a Janusz z jej wart przy lodówce, pilnującej jego zdrowej diety. Po zawale serca, który przeszedł kilka lat temu, na prośbę żony rzucił palenie. I choć Gajosowie od ponad 30 lat tworzą udaną parę, zdarzają im się konflikty i gorsze okresy. „Nasz związek nie jest oparty na absolutnej wspólnocie dusz. U nas iskra przeskakuje z jednego bieguna na drugi i dlatego dochodzi do spięć. Na szczęście więcej nas łączy, niż dzieli. Im dłużej jesteśmy ze sobą, tym bardziej nasz związek się zacieśnia”, zdradził aktor, który z żoną wciąż lubi odpoczywać w Toskanii, dokąd pojechali na pierwszy romantyczny wspólny urlop. W jednym z wywiadów wyznał: „Miłość dojrzała jest piękna. Myślę, że generalnie miłość może się udać niezależnie od wieku. Choć z wiekiem się zmienia, staje się dojrzała”. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER
1) Kto jest autorem książki? a) Roman Pisarski b) Hans Christian Andersen c) Julian Tuwim 2) Gdzie toczy się akcja opowiadania? a) W Polsce b) W Niemczech c) We Włoszech 3) Jak zawiadowca nazwał psa? a) Lampo b) Luna c) Rambo 4) Co znaczy imię psa? a) Płomień b) Błyskawica c) Świeca 5) W jakiej miejscowości pracował zawiadowca? a) W Piombino b) W Turynie c) W Marittimie 6) Jak miały na imię dzieci zawiadowcy? a) Adele, Wiola, Roberto b) Roberto, Adele, Gina c) Adele, Gina, Rafael 7) Gdzie Lampo jeździł wieczorem z zawiadowcą? a) Do kolegi zamieszkałego w Turynie. b) Do sklepu. c) Na kolację do Piombino. 8) Dlaczego naczelnik kazał usunąć psa ze stacji? a) Pies atakował ludzi. b) Ludzie przyjeżdżali oglądać wyjątkowego psa, bo pies stał się bardzo popularny. Na stacji panowało zamieszanie. c) Pies szczekał na naczelnika. 9) Dlaczego pies uległ wypadkowi? a) Potknął się i przewrócił. b) Ścisnęły go drzwi pociągu. c) Chłopcy rzucali w niego kamieniami. 10) Z jakiego powodu powodu pies znalazł się na Sycylii? a) Wybrał się w kolejną podróż. b) Spodobało mu się tam. c) Naczelnik nie życzył sobie, by pies przebywał na stacji. 11) Jak potoczyła się historia psa Lampo? a) Zginął ratując małą Adele. b) Odjechał pociągiem i już nie wrócił. c) Dożył długiej starości u boku rodziny zawiadowcy. Ranking Ta tablica wyników jest obecnie prywatna. Kliknij przycisk Udostępnij, aby ją upublicznić. Ta tablica wyników została wyłączona przez właściciela zasobu. Ta tablica wyników została wyłączona, ponieważ Twoje opcje różnią się od opcji właściciela zasobu. Wymagane logowanie Opcje Zmień szablon Materiały interaktywne Więcej formatów pojawi się w czasie gry w ćwiczenie.
i Żyrafopies! Będziesz w szoku gdy zobaczysz tego mutanta Kiedy właścicielka wychodzi z tym psem na spacer, wszyscy przecierają oczy ze zdumienia! Brodie (7 l.) wygląda nie tyle jak pies, co jak dinozaur lub żyrafa! A wszystko dlatego, że ten zwierzak ma nieprawdopodobnie długą szyję. Brodie należy do rasy chart afrykański, ale to nie jedyny powód, dla którego wygląda niczym żyrafopies! Musisz go zobaczyć, zdjęcia znajdziesz poniżej. Czy to pies? Czy to żyrafa? To żyrafopies! Niezwykły pies wygląda niczym mutant z bajki lub postać z surrealistycznego obrazu! Tymczasem to niesamowite stworzenie żyje naprawdę na Bliskim Wschodzie i ma się dobrze. Kiedy właścicielka Louisa Crook wychodzi z tym psem na spacer, wszyscy przecierają oczy ze zdumienia! Brodie (7 l.) wygląda nie tyle jak pies, co jak dinozaur lub żyrafa! Czy to jakiś owoc miłości międzygatunkowej? Nic z tych rzeczy! Po pierwsze, Brodie należy do rasy chart afrykański, a ta rasa już sama w sobie charakteryzuje się tego typu budową. Ale to nie jedyny powód, dla którego zwierzak wygląda niczym żyrafopies. Niestety piesek w 2016 roku uległ wypadkowi samochodowemu... NIE PRZEGAP: Cud! Pasażer PRZEŻYŁ lot z Gwatemali do Miami w podwoziu samolotu To właśnie po nim trzeba było amputować mu jedną łapę i część kości z okolic podstawy szyi, a to sprawia, że ta część ciała zwierzaka wygląda na jeszcze dłuższą. "Pod pewnym kątem Brodie wygląda jak jedna wielka szyja z łapami" - mówi Louise Crook. Kobieta znalazła psa właśnie po dramatycznym wypadku na poboczu drogi. Zabrała go do weterynarza i odchowała. "Widać, że jest mi wdzięczny za nowe życie, to naprawdę słodki pies" - mówi właścicielka żyrafopsa. Przeczytaj: Wariant Omikron koronawirusa w kolejnych krajach! Nietypowe objawy, można je We wrocławskim zoo urodziła się żyrafa siatkowana Nasi Partnerzy polecają Strona główna Wiadomości Świat Żyrafopies! Będziesz w szoku, gdy zobaczysz tego zwierzaka
Geneza Utwór „O psie, który jeździł koleją” opowiada historię o dzielnym psie Lampo po części opartą na faktach. Książka po raz pierwszy została wydana w 1967 r. Akcja dzieje się we Włoszech w latach 60 – tych XX w., zaś głównym miejscem akcji jest stacja kolejowa w Marittimie. Inspiracją dla autora do napisania książki były doniesienia i artykuły z gazet, które mówiły o niezwykłym psie – podróżniku i jego przygodach. Roman Pisarski postanowił przenieść te opowiadania na karty własnej książeczki. „O psie, który jeździł koleją” opowiada o przyjaźni i lojalności, które rodzą się między zwierzęciem, a człowiekiem, a także o niesamowitej więzi, która pozwala być dla siebie wsparciem i okazywać sobie pomocną dłoń (Lampo ratuje Adele, sam przy tym przepłacając to życiem). Książka o tym niezwykłym psie jest w Polsce lekturą dla klas trzecich szkół podstawowych. Czas i miejsce akcji Akcja utworu rozgrywa się głównie we Włoszech – na stacji kolejowej w miasteczku Marittima. Miejscem akcji jest też dom zawiadowcy kolejowego w Piombino, dokąd Lampo powraca wieczorami ze swym panem. W książce ukazane są również liczne podróże Lampa po takich miejscowościach jak: Rzym, Reggio, Turyn, Paola, Patti, Messyna czy Palermo na Sycylii (Lampo zostaje tu odwieziony do wuja zawiadowcy). Czas akcji to zaś lata 60 – te XX w. – czyli czasy współczesne autorowi. Ukazane w książce historie w znacznej mierze pokrywają się z faktami. Problematyka „O psie, który jeździł koleją” to wspaniała historia o niesamowitej więzi i przyjaźni łączącej psa z człowiekiem. Lampo zjawia się pewnego dnia na stacji w Marittimie i poznaje tu zawiadowcę kolejowego – szybko zdobywa jego serce. Również i dzieci kolejarza darzą Lampa wyjątkowym uczuciem. Zawiadowca ma w nim wiernego towarzysza i wcale nie myśli go sprzedawać. Rodzi się bowiem między nimi wyjątkowo silne uczucie i poczucie lojalności i przywiązania, które sprawia, że nie wyobrażają sobie życia bez siebie. Kiedy z rozkazu naczelnika kolejowego Lampo ma zostać usunięty ze stacji i zawiadowca wysyła go do swego wuja na Sycylię, pies mimo przeszkód i ogromnego wyczerpania, w końcu powraca do Marittimy. Zawiadowca otacza go troską i pomaga powrócić mu do zdrowia. Lampo potrafi odwdzięczyć się za okazywaną mu dobroć i miłość. W tragicznej sytuacji zagrażającej życiu, ratuje małą dziewczynkę Adele (córeczka zawiadowcy), oddając przy tym w ofierze własne życie – trudno zatem o większy heroizm, będący wyrazem oddania, miłości i poświęcenia. Utwór ukazuje siłę miłości i niesamowitej więzi, która może zrodzić się między człowiekiem a zwierzęciem. Ten ostatni niejednokrotnie bywa naszym najlepszym przyjacielem, kompanem, towarzyszem pracy i zabaw – istotą, przed którą sami się otwieramy i która w zamian potrafi odwdzięczyć się miłością i czułym sercem; spieszy nam z pomocą, gdy tylko jesteśmy w potrzebie. Życie na stacji w Marittimie zmieniło się z chwilą pojawienia się na niej Lampo. Odtąd życie rodziny zawiadowcy nabrało barw, przestało być ponure i nudne. Zagościła w nim radość, uśmiech i zabawa. Bohaterowie Lampo – kundel, niezwykły pies, który pewnego dnia zjawia się na stacji kolejowej w Marittimie i całkowicie odmienia życie zawiadowcy i jego rodziny. Stał się jego wiernym kompanem i towarzyszył mu w pracy. Był inteligentny, sprytny, odważny i samodzielny, a przy tym obdarzony wyjątkowo czułym sercem. Sam wyprawiał się w podróże pociągami, ale zawsze wracał do swego pana, do którego był bardzo przywiązany. W akcie pełnym bohaterstwa i poświęcenia ratuje przed śmiercią córkę zawiadowcy Adele, sam przy tym ginąc pod kołami pociągu. Zawiadowca – był pracownikiem na stacji kolejowej w Marittimie (mieszkał w pobliskim Piombino). Znajduje tu niezwykłego Lampa, który uwielbiał jeździć koleją i przygarnia go do siebie, stając się jego opiekunem. Ma żonę i trójkę dzieci, którzy również zaprzyjaźniają się z kundelkiem. Sam bardzo go kochał i zabierał go ze sobą do pracy. Mimo sławy, jaką zdobył Lampo, nie zamierzał go wcale odsprzedawać. Bardzo przeżywał każdą z nim rozłąkę i bardzo się o niego troszczył. Zawiadowca był odpowiedzialnym i solidnym pracownikiem, poważnie traktującym swe obowiązki. Był też uczciwy i miał wielu przyjaciół, którzy go cenili i szanowali. Tylko raz na wyraźny rozkaz naczelnika stacji kolejowej odsyła Lampo na Sycylię. W głębi duszy jednak bardzo za nim tęskni i ma nadzieję, że i tak do nich powróci. Adele – mała córeczka zawiadowcy; jedna z trójki jego dzieci. Ma około półtora roku. Omal nie zginęła na torach pod kołami rozpędzonej lokomotywy. W ostatniej chwili uratował ją Lampo, sam przy tym ponosząc jednak śmierć. Naczelnik stacji – był surowy i trzymał się przepisów. Nie mógł zgodzić się na to, by Lampo dłużej pozostawał na stacji – uważał, że nie jest to odpowiednie miejsce dla zwierzęcia. Dlatego nakazał zawiadowcy odesłanie psa do swego wuja na Sycylię. Kiedy jednak Lampo powrócił do Marittimy, naczelnik nieco złagodniał i widząc wycieńczonego psa, pozwolił zawiadowcy zatrzymać go u siebie. Wuj zawiadowcy – to do niego zawiadowca, zmuszony rozkazem naczelnika, wysłał Lampa. Wuj mieszkał na Sycylii i przez jakiś czas opiekował się psem. Ten jednak w końcu od niego uciekł, gdyż nie mógł znieść bolesnej rozłąki z najbliższymi. Dlatego powrócił do Marittimy. Dwoje staruszków – po tym jak Lampo miał wypadek w pociągu (został przytrzaśnięty przez drzwi) znalazła go jadąc na osiołku staruszka, która postanowiła przygarnąć go do siebie i się nim zaopiekować. Lampo spędził u nich jakiś czas. Staruszkowie byli dla niego troskliwi i opiekuńczy. Nie potrafili pogodzić się z tym, że Lampo ich opuścił i wrócił do swego pana. Opis psa Lampo Lampo jest głównym i tytułowym bohaterem książki Romana Pisarskiego pt. „O psie, który jeździł koleją”. Przypadkowo zjawia się na stacji kolejowej w Marittimie i szybko zdobywa serce zawiadowcy kolejowego i jego rodziny, a także wszystkich pracowników stacji. Był psem inteligentnym i rozważnym, a swym charakterem zadziwiał wszystkich otaczających go ludzi. Swojego pana darzył szacunkiem i wielką miłością – „pomagał” mu w pracy i nieustannie mu towarzyszył. Potrafił być grzeczny i zachowywać się zgodnie z manierami – bawiąc się z dziećmi, zawsze siadał z boku i czekał na przyzwolenie do zabawy. Lampo to jednak przede wszystkim pies – podróżnik, którego największą pasją było właśnie podróżowanie. Nie mógł długo wysiedzieć w jednym miejscu i zawsze, gdzieś go nosiło – stąd często uciekał od swego pana, ale zawsze jednak do niego powracał. Zawiadowca był zmuszony to zaakceptować, choć było to dla niego trudne, gdyż bardzo się o niego troszczył. Piesek potrafił doskonale przystosować się do otoczenia i odpowiednio zachować się w nieznanych, nowych warunkach. Dlatego „pracując” z zawiadowcą na stacji, szybko nabiera służbowych manier i wie jak się zachować i czego się od niego oczekuje (przenosi narzędzia pomiędzy pracującymi przy szynach robotnikami). Uczestniczy w odprawianiu pociągu i towarzyszy nieustannie swemu panu. Nawet jednak dla niego nie jest w stanie zrezygnować ze swej największej pasji czyli z podróżowania. Kundelek bardzo przywiązuje się do swego pana, a największym wyrazem i dowodem istnienia tej silnej więzi jest fakt, że wraca do niego z Sycylii, przepłacając to zdrowiem, a na końcu w akcie bohaterstwa ratuje przed śmiercią córeczkę zawiadowcy, która niechybnie zginęłaby pod kołami rozpędzonego pociągu. Sam przy tym płaci najwyższą cenę, czyli składa w ofierze swe życie. Wygląd psa Lampo Lampo był pociesznym, małym kundelkiem, podobnym z wyglądu do owczarka i szpica. Miał wesołe, szelmowskie spojrzenie. Jedno ucho sterczało mu ostro do góry, a drugie opadało w dół. Jego wesoła mordka nadawała mu nieco zawadiacki wygląd. Na wiecznie uśmiechniętej, wesołej mordce najbardziej wyróżniały się przenikliwe oczy, które obdzielały innych inteligentnym, wnikliwym i rozumnym spojrzeniem. Lampo, przysłuchując się toczącej się wokół dyskusji, sprawiał wrażenie, że wszystko dokładnie rozumie – dlatego inni darzyli go taką sympatią i chętnie przebywali w jego towarzystwie. Cechą szczególną Lampa była długowłosa, gęsta sierść, a na niej jasna pręga na grzbiecie. Stąd pracownicy stacji nadali mu imię Lampo, które po włosku oznacza błyskawicę. Rozwiń więcej
dlaczego pies uległ wypadkowi